Katarzyna Filipek, Stefan Barglik, Maria Barglik


Początek II wojny światowej był dla Katarzyny Filipek (ur. 12 marca 1897 r.) z d. Osielczak bardzo trudnym czasem. Na początku 1939 r. została wdową wychowującą szóstkę dzieci: Marię, Stanisławę, Annę, Jana, Józefę, Józefa. Ostatni z synów – Marian – urodził się tuż przed wybuchem wojny. Rodzina mieszkała w Tokarni (woj. małopolskie), gdzie prowadziła gospodarstwo w zalesionej części miejscowości, daleko od drogi.


Sołtys Tokarni, Stefan Barglik, w 1943 r. polecił żydowskiej rodzinie, by ukryli się w domu Katarzyny Filipek. Znał Żydów, ponieważ byli to mieszkańcy wsi. Prowadzili sklep z artykułami spożywczymi. Córka Katarzyny, Anna, wspomina: „Sołtys (…) pokierował ich do nas, aby ich ukryć (…). Był to rok 1943, wiosna, pewnego dnia wieczorem przybyła do nas cała rodzina 6-osobowa Steinbergów: ojciec, 2 córki, zięć i dwóch wnuków, prosząc, aby się schronili przez pewien czas” (IPN BU 392/1060). Nazwisko ukrywających się nie jest dokładnie znane. W pamięci tych, którzy pomagali zostało jako Steinberg, ale może chodzić też o nazwisko Sternlicht lub Sterling. Wiadomo, że Samuel ukrywał się razem z dwiema córkami: Rózią i jej synem oraz Adelą, jej mężem i 10-letnim synem. Uciekinierzy początkowo ukrywali się w stodole, a następnie, na początku zimy, przeniesieni zostali do domu na strych.


Jesienią 1943 r. Anna trafiła do III Rzeszy na roboty przymusowe, skąd wróciła dopiero 1946 r. Dalsze losy rodziny żydowskiej opowiada jej młodszy brat Jan. Pamięta, że ktoś doniósł, iż w Tokarni ukrywają się Żydzi. Niemcy przyjechali do sołtysa, by ten wskazał im miejsce: „Sołtys, bojąc się o siebie, wydał ich, wyprowadził Niemców do nas, bez wcześniejszego ostrzeżenia mamy. Zabrano całą rodzinę i wywieziono, a po dwóch tygodniach 4 lutego 1944 roku ponownie przyszli Niemcy i zabrali naszą mamę, która miała wtedy 46 lat. Zabierając mamę Katarzynę Filipek zabrali również sołtysa Barglika i jego żonę Marię” (IPN BU 392/1060). Następnie wywieziono ich na komendę do Jordanowa, później do Nowego Targu. Katarzyna więziona była tam razem z Marią Barglik (51 lat) i Heleną Migiel (18 lat), mieszkanką Białego Dunajca. Stefan Barglik przebywał w innej celi.


Dzieci Katarzyny Filipek niedługo potem otrzymały informację, że ich matka nie żyje. Jeszcze w tym samym roku, 4 grudnia, w trakcie karnej pacyfikacji Zawadki Niemcy spalili gospodarstwo Filipków. Maria, po wyjściu za mąż za Stanisława Romaniaka, wzięła na wychowanie swojego najmłodszego brata Mariana, a pozostałe rodzeństwo zatrudniło się jako służba w innych gospodarstwach, by jakoś przetrwać trudny czas. Nie wiedzieli nawet, gdzie i w jakich okolicznościach zginęła ich matka.


Helena Migiel, która była więziona razem z Katarzyną, miała napisać w liście do swojej matki, żeby ta koniecznie przyjechała 6 marca 1944 r. do więzienia. Miał to być dzień, kiedy razem z dwiema kobietami z Tokarni, które pomagały Żydom, zostanie rozstrzelana. Matka Heleny, Ludwika Migiel, wynajętą furmanką dotarła na miejsce zbrodni, gdzie zobaczyła, jak Niemcy zasypują duży dół. Kobieta po wszystkim oznaczyła to miejsce. Po latach, kiedy chciała przenieść szczątki córki, okazało się, że w grobie spoczywają jeszcze dwie osoby. Dzięki śledztwu Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskiej IPN dzieci Katarzyny Filipek po 41 latach mogły pomodlić się na grobie swojej matki, który znajduje się na cmentarzu w Nowym Targu.


Katarzyna Filipek za ukrywanie Żydów została aresztowana, brutalnie przesłuchiwana i rozstrzelana 6 marca w Nowym Targu-Borze, na podstawie wyroku Sądu Doraźnego (Standgericht) z 21 lutego 1944 r. Za swoją odwagę 13 października 1988 r. została odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Nie należy zapomnieć także o Stefanie Bargliku, sołtysie, który wraz ze swoją żoną Marią również zginął za to, że pomagał ludności żydowskiej.


Bibliografia:

1. IPN BU 392/1060.
2. A. Poray (red.), Those Who Risked Their Lives, Chicago 2007, s. 20.
3. R. Walczak (red.), Those Who Helped. Polish Rescuers of Jews During the Holocaust, cz. 3, Warszawa 1997, s. 53.
4. M. Cieślik, Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat..., „Gazeta Myślenicka” 2014, nr 33, www.gazeta.myslenice.pl (4.11.2014).


Zamknij podgląd